WYWIAD Z REŻYSEREM

 

Gurgacz” to nie jest twój pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych. Wymieńmy tylko te ostatnie: „Rączy”, „Jastrząb – żołnierz Łupaszki”, „Mój przyjaciel Laluś”. Tym razem bohaterem jest ksiądz, jezuita, kapelan oddziału partyzanckiego. Dlaczego zainteresowała cię tą postać?

Dariusz Walusiak: Przed kilku laty po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia przedstawiające partyzantów z oddziału Żandarmerii Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej i to stało się inspiracją do realizacji tego filmu. Na fotografiach widać młodych ludzi w mundurach z bronią w ręku. Ale są też zdjęcia przedstawiające księdza w szatach liturgicznych odprawiającego Mszę Świętą przed ołtarzem polowym.

Ksiądz Władysław Gurgacz jest uosobieniem walki o takie wartości jak Bóg, Honor, Ojczyzna, które są nierozerwalnie związane z Żołnierzami Wyklętymi. Wiosną 1948 roku dołączył do PPAN, organizacji stworzonej przez młodych ludzi niegodzących się na życie w zniewolonym kraju.

Wyklęci tym różnili się od swoich prześladowców, że mocno wierzyli w Boga. Po zakończeniu wojny z Niemcami to oni stanęli do walki z komunistami, zwolennikami ateistycznej ideologii. Wyklęci to nasi bohaterowie, ale wartości, jakie wyznawali, nie są już dziś dla wszystkich oczywiste. Musimy je na nowo odzyskiwać. Nie da się zachować pamięci o bohaterach, pozbawiając ich tego, co było dla nich najważniejsze i co powodowało, że zdecydowali się na bezkompromisową walkę.

 

Ksiądz Gurgacz wydaje się absolutnie uosabiać te wartości.

Właśnie tak. Księdza Władysława znamy jako niezłomnego kapłana, jednego z Żołnierzy Wyklętych, który za miłość do Ojczyzny zapłacił najwyższą cenę. Był do końca z partyzantami. Nigdy jednak nie użył broni. Mimo to w 1949 roku tego 35-letniego kapłana zamordowano strzałem w tył głowy w więzieniu na Montelupich w Krakowie.

 

Czy wiemy coś o procesie ks. Władysława Gurgacza?

Był to proces pokazowy. Władzy zależało przede wszystkim na oskarżeniu Kościoła katolickiego, rzekomo sprzyjającego działalności zbrojnych „band”, jak wówczas określano podziemie niepodległościowe. Gazety prześcigały się w ukazywaniu duchownego jako żądnego krwi bezwzględnego bandytę. Mimo że nie był dowódcą oddziału, to właśnie on stał się głównym oskarżonym.

Ksiądz Gurgacz nawet w obliczu śmierci nie uległ swoim oprawcom. Do końca głosił prawdę. Wypowiedziane przez niego słowa oskarżające system komunistyczny dobrze zapamiętali krewni sądzonych. Po latach mogli w końcu opowiedzieć o tym, co wówczas usłyszeli. Ksiądz powiedział wówczas: „Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć? To tylko przejście z jednego życia w drugie. A przy tym wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”. Słowa te miały taką moc, że przestraszyły komunistów. Usunięto je z protokołów rozprawy, fałszując tym samym dokumenty procesowe.

 

Podczas spotkań autorskich przy pierwszych pokazach filmu porównywałeś ks. Gurgacza z o. Maksymilianem Kolbe. Czy nie jest to przesada?

Ojca Maksymiliana znamy jako męczennika, który w obozie KL Auschwitz dobrowolnie poszedł na śmierć za drugiego człowieka. Całe jego życie było konsekwentną drogą męczennika, sługi Maryi. Podobnie było z ks. Gurgaczem. Wiosną 1939 roku, gdy był jeszcze młodym kapłanem, w obliczu grożącej Polsce wojny z Niemcami, klęcząc przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, złożył siebie w ofierze przebłagalnej za winy narodu polskiego. Do końca życia pozostał wierny tym ślubom. Służył człowiekowi, ratując zabłąkane dusze przed wiecznym potępieniem. W Krynicy głosił kazania, przyciągając do kościoła tłumy wiernych spragnionych prawdy i pocieszenia. Nie podobało się to ówczesnym władzom. Przeprowadzono dwa zamachy na jego życie. Te prześladowania w końcu doprowadziły go do oddziału partyzanckiego. Nie poszedł jednak do lasu z chęci zemsty czy odwetu. Na niepewny partyzancki los zdecydował się, by ratować młodych ludzi przed zdemoralizowaniem. Wiedział, że walką zbrojną nie pokona się zła, jakim jest komunizm. Jako kapłan wierzył w siłę modlitwy. To przykład gorliwego patrioty, wiernego sługi Jezusa i Maryi. Szczególnie dzisiaj, kiedy żyjemy w zlaicyzowanym świecie, jego niezłomna wiara i postawa może być wzorem dla współczesnych kapłanów.

 

Jesteś znany jako dokumentalista. Tym razem wybrałeś nieco inny sposób opowiedzenia historii. Nawet przeciwnicy dokumentu fabularyzowanego stwierdzają, że doskonale udało ci się połączyć te dwie formy.

Sceny fabularne są symboliczne. Ożywiają opowieść, a także budują postać głównego bohatera, przybliżają ją widzowi. W role ks. Władysława Gurgacza wcielił się krakowski aktor Wojciech Trela. Przede wszystkim zależało nam, aby uchwycić nie tyle podobieństwo do kreowanej postaci, co wyrazistość spojrzenia, i to zdaniem tych, którzy widzieli film, doskonale się udało. W filmie występuje też antagonista księdza, oficer UB zagrany przez znanego aktora Michała Chorosińskiego. Resztę obsady dopełniają grupy rekonstrukcji historycznych, przede wszystkim GRH „Żandarmeria” z Nowego Sącza, kultywująca pamięć o oddziale, w którego szeregach znalazł się ks. Gurgacz. W warstwie dokumentalnej wypowiadają się również ludzie, których urzekła historia ks. Władysława. Niektórzy z nich, jak na przykład pan Jerzy Basiaga, od lat walczą o przywracanie pamięci o tym niezłomnym kapłanie. Docieramy także do świadków, którzy poznali księdza. Każdy z nich wnosi coś osobistego i ważnego do tej opowieści. Mówią o nim z wielkim szacunkiem, często z podziwem dla niego i jego postawy. Dla mnie, tak jak i dla wielu ludzi, z którymi zetknąłem się przy realizacji filmu, ks. Władysław Gurgacz jest męczennikiem, który zginął za wiarę; jest postacią niezwykłą i fascynującą. Mam nadzieje, że dzięki filmowi „Gurgacz” wielu ludzi pozna tego niezłomnego kapłana i że stanie się on bohaterem inspirującym zwłaszcza młodych Polaków.

 



POMYSŁ NA FILM

Dariusz Walusiak, reżyser

Od kilku lat nosiłem się z zamiarem realizacji filmu o ks. Władysławie Gurgaczu. W 2007 roku na konferencji naukowej w Nowym Targu „Wokół legendy «Ognia». Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945-1956” wygłosiłem referat o księżach niezłomnych zamordowanych przez komunistów. Tak więc historię kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej dobrze znałem. Kiedy spotkałem Jerzego Basiagę, prezesa fundacji „Osądź mnie, Boże”, który spełniając testament żołnierzy PPAN, od kilku lat organizuje Msze Święte na Hali Łabowskiej w intencji partyzantów z oddziału Żandarmerii i ich kapelana, stwierdziłem, że już przyszła pora zmierzyć się z tym tematem. Dzisiaj trzeba pokazywać ludzi, którzy działali wbrew wszelkim przeciwnościom. Tacy byli właśnie Żołnierze Wyklęci walczący i hołdujący wartościom: Bóg, Honor, Ojczyzna. Ksiądz Władysław Gurgacz był jednym z nich. On dosłownie łączył walkę duchową, ratując zbłąkane dusze dla Chrystusa, z działalnością na rzecz odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności. Filmy o żołnierzach tak zwanej drugiej konspiracji realizuję w ramach cyklu „Wyklęci- Niezłomni. Przywróćmy pamięć naszym bohaterom”. Z roku na rok coraz mniej jest już świadków i uczestników walk z komunistycznym reżimem. Dokumenty, które w dużym stopniu opierały się na wywiadach, teraz wymagają nieco innego sposobu realizacji. Do tej produkcji zaangażowaliśmy profesjonalnych aktorów. Razem z rekonstruktorami historycznymi tworzyli oni sceny fabularne. Cały film zresztą pomyślany został jako dokument reżyserowany. Miejsca oraz opowiadane historię są zgodne z faktami historycznymi. Poszczególne sceny zostały jednak wykreowane. Chciałem w ten sposób uniknąć tak zwanych „gadających głów”. Starałem się budować filmową opowieść również z wykorzystaniem autentycznych świadków, którzy w swoim życiu spotkali ks. Gurgacza. Film jest kilkuwymiarowy. Opowiada historię niezłomnego kapelana, ale także odnosi ją do rzeczywistości, w której żyjemy. Przede wszystkim zależy mi, by uzmysłowić widzom, że dzięki takim ludziom i ich bezgranicznemu poświęceniu mamy wolną Polskę. Dodatkowo starałem się pokazać prawdziwego duszpasterza, który jako wierny sługa Jezusa i Maryi, głosząc chwałę Boga, gotów był na największe poświęcenia. Dzisiaj, w zlaicyzowanym świecie bardzo potrzeba nam takich kapłanów – duchowych przewodników.

FreshMail.pl